Archiwum: Marzec 2014

Zawodowo to nie prywatnie

Praca w charakterze specjalisty od spraw zakupów może czasami być wyczerpująca i denerwująca, jednak przez większą część czasu pracy przynosi mi wiele satysfakcji i zadowolenia z obranej drogi rozwoju zawodowego. Lubię kontakt z dostawcami i klientami, lubię również czuwać nad transportem wybranych artykułów i te towary wybierać. Co najważniejsze, jestem w swojej pracy szanowany, a wszyscy liczą się z moim zdaniem, bo wiedzą, że jestem specjalistą w swojej dziedzinie i doskonale znam się na tym, co robię, specjalista ds. zakupów Świętochłowice.

42Szkoda, że moje życie zawodowe nie ma swojego odzwierciedlenia w życiu prywatnym. Moja prywatność to pole, na którym odniosłem największą porażkę, bo mimo chęci i cudownych planów nie udało mi się znaleźć kogoś, z kim mógłbym wieść radosny żywot do końca swoich dni. Przez wiele lat związany byłem ze swoją szkolną miłością, Anią i byłem przekonany, że to ona jest mi pisana i to z nią przyjdzie mi się kiedyś ożenić. Byłem tego taki pewny, że bez wahania oświadczyłem się Ani i cieszyłem, gdy powiedziała „TAK”. Jak dla mnie narzeczeństwo jest niemal małżeństwem, czyli instytucją świętą, której nijak nie można rozwiązać. Niestety, Ania nie myślała tak samo i gdy tylko poznała innego mężczyznę, od razu zapomniała o złożonej mi obietnicy i zerwała zaręczyny. Pierścionka mi nie zwróciła, bo powiedziała, że za bardzo jej się podoba i musi zostać na jej palcu. Jak widzicie, sukces w życiu zawodowym nie zawsze idzie w parze ze szczęściem w życiu osobistym.

Zmęczona

Od kontaktów telefonicznych, którym w znacznej części poświęcam się w swojej pracy specjalisty ds. zakupów, bardzo często boli mnie głowa i jestem rozdrażniona. Gdybyście przez wiele godzin dziennie siedzieli ze słuchawką telefoniczną przytwierdzoną na stałe do waszych głów, to też byście mieli dość klientów, dość dostawców, zakupów, warunków umów i wielu innych rzeczy.

40Od czasu do czasu nachodzi mnie taka myśl, żeby pewnego dnia celowo zepsuć telefon i udawać, że się nie wie o co chodzi. Dzięki takiemu zabiegowi miałabym przynajmniej trochę odpoczynku od ciągłych rozmów, a w mojej głowie szalałyby jedynie myśli moje, a nie tylko wypowiedzi obcych osób, specjalista ds. zakupów Ruda Śląska. Do tej pory nie zrealizowałam jeszcze swojego niecnego planu popsucia telefonu, bo nie wiem jak to zrobić tak, żeby nikt się nie zorientował, że maczałam w tym palce. Przecięcie kabla telefonicznego nie wchodzi w rachubę, podobnie jak rozgniecenie słuchawki telefonicznej obcasem. Uszkodzenie musiałoby być jakieś wewnętrzne – jakieś zwarcie styków lub coś podobnego. Raz próbowałam nalać do słuchawki trochę wody, jednak trochę się wystraszyłam możliwym porażeniem prądem i zanim przelałam pierwszą kroplę, odstawiłam dzbanek z wodą z powrotem na miejsce.

Na szczęcie wielkimi krokami zbliża się weekend, więc przynajmniej przez dwa dni odpocznę od telefonów i rozmów z klientami. Mam nadzieję, że nikt z mojej rodziny nie zadzwoni, żeby przekazać mi najświeższe ploteczki lub po prostu pogadać.

Już wyjeżdżam

Za pół godziny będę musiała zacząć się zbierać do wyjścia na miasto. O 13.00 mam zaplanowaną rozmowę z przedstawicielem pewnej firmy budowlanej, z którą mam zamiar nawiązać współpracę jako specjalista ds. zakupów Wałbrzych. Spotkanie odbywa się w siedzibie tamtej firmy, dlatego muszę do niej dojechać. Spotkanie mogło się odbyć w naszym przedsiębiorstwie, jednak wolałam sama dojechać do prawdopodobnego dostawcy, bo będę mogła na żywo ocenić jakość ich produktów, prężność produkcji i rozważyć czy nawiązanie współpracy z tą firmą jest odpowiednim rozwiązaniem.

39Z drugiej strony bardzo cieszę się, że w końcu mogę się wyrwać z tych czterech ścian, w których siedzę przez osiem godzin dziennie. Większość zleceń załatwiam telefonicznie lub mailowo, dlatego każde wyjście z biura to szansa na oderwanie się od codziennej nudy i zrobienie czegoś innego. Mam samochód służbowy, z którego korzystam bardzo rzadko, a bardzo lubię nim jeździć. Mimo, że spotkanie mam umówione dopiero o 13.00, to wyjdę trochę wcześniej, żeby dojechać w umówione miejsce nieco dłuższą trasą. Nie ma co się przepracowywać i trzeba wykorzystywać wszystkie możliwości ucieczki od pracy i obowiązków. Po spotkaniu również nie mam zamiaru wracać do firmy, a od razu jechać do domu. Spotkanie na pewno nie będzie trwało trzy godziny, ale mój szef nie musi się o tym dowiedzieć. Udam, że rozmowy trwały bardzo długo, a dodatkowo zostałam oprowadzona po całej fabryce. To na pewno przekona pana prezesa.

Co robić?

38Obecnie biorę udział w dwóch procesach rekrutacyjnych, z czego każdy związany jest z innym stanowiskiem pracy. Do tej pory, w obydwu przypadkach udało mi się przejść na ostatni etap rekrutacji i nie mam zielonego pojęcia co zrobię, jeśli nagle okaże się, że zostałem wybrany jako najlepszy kandydat w obydwu procesach. Mam nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie i los sam wybierze ze mnie, bo w innym przypadku stanę przed bardzo trudnym wyborem.

Z jednej strony mam szansę zostać specjalistą ds. zakupów, specjalista ds. zakupów Łódź, zajmować się załatwianiem niezbędnych produktów dla fabryki, kontaktem z dostawcami i spotkaniami z klientami. W tej pracy zarabiałbym na początek 3,5 tysiąca złotych brutto plus prowizje, czyli całkiem niezłe pieniądze. Jedyną wadą tego stanowiska pracy jest szeroki zakres obowiązków i praca w stresie, której nie lubię.

Drugą możliwą opcją jest zatrudnienie jako account manager. Znowu będę miał możliwość zarobić sporo pieniędzy, bo za realizację planów sprzedażowych dostawał będę premię. Duże natężenie kontaktu z klientami to nie problem, jednak znów odstrasza mnie konieczność planowego realizowania planów, gonienia terminów i praca w warunkach stresowych.

Obydwa stanowiska pracy mają swoje wady i zalety, które moim zdaniem są dość porównywalne. Naprawdę nie wiem na jakim stanowisku lepiej bym się sprawdził i które bym wolał. Chciałbym, żeby to ktoś inny wybrał za mnie i nie dał mi żadnego wyboru.

Okradziony

Podejmując pracę specjalisty ds. zakupów otrzymałem do swojej dyspozycji nowy komputer służbowy i telefon komórkowy, którymi niestety nie dane mi było nacieszyć się zbyt długo. Właścicielem tych sprzętów byłem przez niespełna tydzień, po czym zostałem okradziony podczas drogi z domu do pracy. Do dzisiaj pluję sobie w brodę, że akurat tego dnia zachciało mi się jechać do pracy środkami komunikacji miejskiej. Zazwyczaj do pracy dojeżdżam samochodem, jednak tego ranka byłem tak zaspany, że obawiałem się zaśnięcia za kierownicą. Do pracy nie mam daleko, więc najlepszym rozwiązaniem było wsiąść w autobus i liczyć na kogoś innego w sprawach ruchu ulicznego.

37Gdy wszedłem do autobusu i zająłem ostatnie wolne miejsce, poczułem, że tego dnia będę miał wyjątkowe szczęście. Przede mną była półgodzinna droga do pracy, którą mogłem poświęcić na rozmyślania o niebieskich migdałach. Rozmyślania skończyły się dość szybko, bo w parę minut po zajęciu miejsca zapadłem w sen, opierając głowę na trzęsącej się szybie. Spałem tak mocno, że nie zauważyłem kiedy ktoś rozciął moją torbę na laptopa, wyjął z niej komputer i zostawiony tam telefon. Gdy się obudziłem, nie dość że dojeżdżałem do końca pętli (co oznaczało, że powinienem wysiąść z autobusu jakieś dwadzieścia minut wcześniej) to jeszcze zostałem z rozciętą torbą bez zawartości. Mój wspaniały dzień wcale nie okazał się być takim wspaniałym, a wręcz przeciwnie. Za laptopa i telefon komórkowy musiałem oddać z własnej kieszeni. Od tamtej pory nie korzystam już z komunikacji publicznej, a zawsze jeżdżę do pracy swoim samochodem, specjalista ds. zakupów Wrocław.

Ma za swoje

Do niedawna łudziłam się, że mój mąż po prostu tak bardzo kocha swoją pracę specjalisty ds. zakupów, że zwyczajnie nie może się z nią rozstać pod koniec dnia. Podejrzewałam go o pracoholizm i uzależnienie, z którego miałam zamiar go wyciągnąć. Niemal każdego dnia mąż wracał do domu  o wiele później niż powinien i zawsze tłumaczył się nawałem obowiązków i dodatkowymi zadaniami zleconymi przez prezesa. Początkowo mu wierzyłam, jednak gdy pewnego dnia przez przypadek spotkałam na mieście jego współpracownicę, która zapytała mnie dlaczego mąż wyszedł dziś z pracy wcześniej niż zwykle, nagle wszystko zaczęło do mnie docierać. Mąż może i wyszedł wcześniej z pracy, ale na pewno nie dotarł wcześniej do domu, co oznaczało, że poszedł gdzieś indziej. Jaka ja byłam głupia wierząc w jego wydłużony czas pracy i zwiększony zakres obowiązków! Typowe kłamstwa człowieka, który zdradza swoją żonę, a ja się na nie nabrałam!

36W ciągu kolejnych tygodni żyłam jak w koszmarze, próbując w tajemnicy przed mężem zdobyć jakieś dowody zdrady. Nie chciałam mu powiedzieć, że coś wiem i nie chciałam robić z siebie histeryczki. Gdy w końcu wynajęty przeze mnie detektyw zrobił parę zdjęć mojemu mężowi i jego nowej dziewczynie, specjalista ds. zakupów Bytom, złożyłam pozew o rozwód i przesłałam go razem ze zdjęciami do męża, tyle że na adres firmy. Mąż był w wielkim szoku, gdy zobaczył papiery rozwodowe i usilnie próbował mnie przeprosić i wszystko wytłumaczyć. Ja jednak byłam twarda.

Podejrzewam, że mąż szczerze żałuje swojego błędu, bo w przypadku rozwodu z jego winy zgodnie z intercyzą mąż nie dostanie ani złotówki z mojego majątku. Na pewno jest zdruzgotany!

Przerwa na lunch

Codziennie o godzinie 12.00 robię sobie półgodzinną przerwę od pracy, którą w całości poświęcam na odpoczynek, zjedzenie czegoś dobrego i wymienienie się najświeższymi plotkami z moimi współpracownikami. Początkowo jedynie ja chadzałem w południe na przerwę obiadową, jednak z czasem zaczęło do mnie dołączać coraz więcej pracowników. Teraz, o dwunastej na swoich stanowiskach pracy zostają zaledwie dwie, trzy osoby, które pilnują czy wszystko działa prawidłowo, a cała reszta biura zlatuje się do wspólnej kuchni i wspólnie zjada kanapki popijając drugą tego dnia kawą.

35Nasze południowe spotkania stały się już niemal tradycją. Ja jako pierwszy wychodzę ze swojego biura i kieruję swe kroki do kuchni, specjalista ds. zakupów Elbląg. Tam wstawiam dwa pełne czajniki wody na kawę dla dwunastu osób. Po chwili do kuchni zaczynają się schodzić pierwsi pracownicy, którzy zajmują najlepsze miejsca na tej małej powierzchni. Mi na szczęście zawsze przypada miejsce siedzące, jednak jako osoba odpowiedzialna za wstawienie wody mam do niego całkowite prawo. Po około pięciu minutach od mojego przybycia do kuchni, 10 metrów kwadratowych jest już całkowicie zatłoczone przez wygłodniałych pracowników.

Początkowo prezes krzywo patrzył na nasze codzienne spotkania lunchowe, jednak teraz sam czasem wpada do kuchni, żeby porozmawiać o jakichś innych sprawach niż zawodowe. Nie lubimy, gdy prezes zjawia się na naszej przerwie, bo wszyscy wtedy czują się skrępowani, jednak z drugiej strony musimy to uszanować, jeśli chcemy nadal móc w ten sposób spędzać pół godziny dziennie.

Po znajomości

Chodzą słuchy, że nasz nowy specjalista ds. zakupów Kraków dostał pracę dzięki znajomościom z naszym prezesem. Asystentka prezesa podsłuchała rozmowę prezesa z jakimś mężczyzną, z której wynikało, że nasz prezes w zamian za jakąś tam przysługę ma zatrudnić syna tego mężczyzny w swojej firmie. Jakimś dziwnym cudem, niespełna tydzień po tej rozmowie z pracy został wyrzucony dawny specjalista ds. zakupów, a na jego miejsce pojawił się ktoś nowy. Sami rozumiecie, że taka sytuacja nie wygląda naturalnie, zwłaszcza, gdy nasza firma nie organizowała żadnej rekrutacji na stanowisko specjalisty.

34Do nowego specjalisty ds. zakupów, Oskara, wszyscy od początku podchodzili dość nieufnie i z lekko negatywnym nastawieniem. Skoro Oskar dostał pracę po znajomości, musi być kapusiem prezesa, przez co należy na niego uważać. Gdy we wspólnej kuchni nagle pojawia się specjalista ds. zakupów, wszelkie rozmowy cichną lub ich temat nagle zmieniany jest na coś mniej związanego z pracą zawodową. Nikt nie wypowiada się przy Oskarze w jakikolwiek negatywny sposób o prezesie i firmie, bo nikt nie chce stracić swojej posady. Trochę męczy nas to ciągłe ukrywanie się z opiniami i sprawdzanie, czy w zasięgu słuchu nie ma nowego ulubieńca prezesa, jednak póki nie okaże się, że Oskarowi można zaufać, taka sytuacja będzie musiała się utrzymywać. Nie wiecie jak ciężko pracuje się w takiej atmosferze!

Czas odejść

Odchodzę. Dzisiaj podjąłem taką decyzję i na pewno jej już nie zmienię. Tym razem jestem pewny w stu procentach, że dłużej nie zniosę pracy specjalisty ds. zakupów, bo to zajęcie wykańcza mnie psychicznie i sprawia, że budzą się we mnie myśli samobójcze. Chyba nie jestem dobrym specjalistą, specjalista ds. zakupów Gliwice, dlatego moje odejście z pracy na pewno wyjedzie każdemu na dobre, szczególnie mi.

33Po ostatnim załamaniu i sytuacji, w której chciałem odejść z pracy postanowiłem, że kolejne takie zdarzenie będzie znakiem danym mi od Boga, który powinienem traktować jako wyraźny nakaz odejścia z pracy. Skoro znak zdarzył się dość szybko i był dość wyraźny, może to oznaczać, że czym prędzej musze opuścić zajmowane stanowisko i spróbować znaleźć inne miejsce pracy.

Od pewnego czasu nic mi w pracy nie wychodzi, rozsypują się nawet najprostsze konstrukcje myślowe, a podejmowane przeze mnie decyzje nie należą do tych najlepszych. Żona od zawsze mówiła mi, że praca specjalisty nie jest dla mnie, jednak ja postanowiłem jej nie słuchać. Wydawało mi się, że wiem lepiej – co w końcu moja żona może wiedzieć o mojej pracy i jej warunkach wykonywania. O pracy wiedziała mało, jednak o mnie całkiem wiele, dlatego dobrze podejrzewała, że tego typu praca może nie być dla mnie. Szkoda, że wcześniej nie posłuchałem małżonki i wcześniej nie zdecydowałem się odejść.

Przyczyna niepowodzeń

Nigdy się nie spodziewałem, że moje podanie o pracę może zostać odrzucone z tak błahego powodu, jakim jest nieodpowiednie zdjęcie zamieszczone w życiorysie. Gdyby nie uprzejmość jakiejś pani odpowiedzialnej za selekcję kandydatów i segregację CV, pewnie nigdy nie dowiedziałbym się, że prawdopodobną przyczyną braku odpowiedzi ze strony pracodawców jest moje zdjęcie.

32Dwa tygodnie temu natrafiłem na ofertę pracy skierowaną do specjalisty ds. zakupów, specjalista ds. zakupów Bydgoszcz, i postanowiłem na nią odpowiedzieć. Wysłałem posiadane już CV oraz nieco zmieniony list motywacyjny i czekałem na jakikolwiek odzew. Podobnie jak w przypadku pozostałych ofert pracy, na które odpowiedziałem, przez długi czas nie dostałem żadnej odpowiedzi. Dopiero wczoraj, na moją skrzynkę przyszedł mail od jakiejś Tatiany, która uprzejmie poinformowała mnie, że moja kandydatura została odrzucona. W post scriptum do tej niemiłej wiadomości zawarła dodatkową informację na temat przyczyn odrzucenia mojej aplikacji. Pani Tatiana otwarcie napisała, że zamieszczając takiego rodzaju zdjęcie w swoich dokumentach aplikacyjnych, nie mogę liczyć na poważne rozważanie mojej kandydatury przez pracodawców. Zamieszczane zdjęcie powinno mieć rozmiar 3,5 x 4,5 cm i przypominać zdjęcie legitymacyjne. Nikt nie zaprosi na rozmowę kogoś, kto zamieścił swoje zdjęcie z jakiejś imprezy.

Zrobiło mi się trochę przykro, gdy to przeczytałem, bo uważałem, że na zdjęciu wstawionym w CV wyglądam szczególnie atrakcyjnie. Co z tego, że w tle są jakieś różowe pompony, a ja mam błysk w oczach wskazujący na lekkie upojenie alkoholowe.