Moje biurko specjalisty ds. zakupów to moja świątynia, w której spędzam przeciętnie osiem godzin dziennie wykonując swoje obowiązki, analizując zlecenia i poszukując nowych dostawców. Swoje miejsce pracy opuszczam jedynie od czasu do czasu, gdy muszę udać się na miasto w celu spotkania z jakimś klientem lub kontrahentem. Spotkania zajmują mi dwie, trzy godziny dziennie, a resztę czasu spędzam w czterech ścianach swojego biura.

30Mówiąc o świątyni mam na myśli miejsce, do którego nikt nie wchodzi bez mojego pozwolenia. Tylko ja wiem co gdzie leży i co się gdzie znajduje, dlatego nie ma sensu, by ktoś obcy myszkował po moim biurku i regałach rozstawionych naokoło całego pomieszczenia. Cenię sobie pracę w samotności i pracę w spokoju, dlatego nie życzę sobie, by ktoś obcy przeszkadzał mi w wypełnianiu codziennych obowiązków.

Moi współpracownicy już dawno nauczyli się, że nie wolno mi przerywać w pracy, chyby, że wynikła jakaś nagła, bardzo poważna sytuacja. Wtedy kontakt jest wskazany i konieczny. Jeśli ktoś ma po prostu ochotę zapytać mnie co słychać lub jak podobał mi się sobotni mecz, lepiej żeby w ogóle nie zbliżał się do drzwi mojego biura. Nikt nie chce się znaleźć na moim celowniku, bo potrafię być bardzo niemiły i mściwy. Jestem świetnym specjalistą, specjalista ds. zakupów Częstochowa, dlatego dyrektor pozwala mi na moje małe szaleństwa. Wie, że gdyby się na nie nie zgodził, to natychmiast pozbawiłby się bardzo dobrego pracownika.