Archiwum: problemy zawodowe

Czy wypalenie zawodowe grozi specjaliście ds. zakupów?

wypalenie zawodoweSyndrom wypalenia zawodowego pierwszy raz opisał psychiatra H.J. Freudenberg w latach siedemdziesiątych XX wieku. Początkowo wypalenie zawodowe łączono głównie z zawodami, które były związane z udzielaniem pomocy: policjantami, strażakami czy ratownikami medycznymi. Aktualne badania pokazują, że ponad 40% pracowników korporacji jest dotkniętych tym syndromem. Dzisiejsza rzeczywistość na rynku pracy sprawia, że wypalenie zawodowe może dotknąć praktycznie każdego pracownika.

Na specjaliście zakupów spoczywa bardzo duża odpowiedzialność, zwłaszcza gdy zaopatrzenie jest kluczowym segmentem dla realizacji strategicznych celów firmy. Syndrom wypalenia zawodowego związany jest ze stresem wynikającym z wykonywanej pracy. Jego objawami są długotrwałe zmęczenie, brak satysfakcji, problemy ze snem czy uczuciem pustki. Przyczyn wypalenie zawodowego upatruje się w zbyt trudnych zadaniach, zbyt dużej ilości obowiązków lub też monotonni i nudzie. Czynnikiem generującym symptom mogą być także nadmierne oczekiwania pracodawcy lub wytwarzana presja czasowa. Specjalista ds. zakupów codziennie musi sprostać wielu z tych wyzwań.

Im szybciej zdiagnozowane wypalenie zawodowe u pracownika tym łatwiejsze pokonanie syndromu. Gdy praca przestaje sprawiać satysfakcje i pojawia się zmęczenie warto postarać się o nowe wyzwania. Specjalistyczny kurs, ciekawe szkolenie czy nauka języka obcego są doskonałym bodźcem. Dodadzą pewności siebie i wiary we własne siły. Ważnym aspektem jest zachowanie równowagi między życiem prywatnym i zawodowym. Każdy pracownik, w tym specjalista ds. zakupów musi mieć czas na regenerację i wypoczynek.

Marzenie trudne do zrealizowania

Od jakiegoś czasu marzy mi się praca na stanowisku specjalisty ds. zakupów, jednak w tak niewielkim miasteczku, jakim są Tarnowskie Góry, bardzo trudno znaleźć tak oryginalne stanowisko pracy. U nas przeważają głównie zawody związane ze sprzedażą – pewnie nie jesteśmy pod tym względem wyjątkowi, specjalista ds. zakupów Tarnowskie Góry.

Man with newspaper - hard find a jobO pracy specjalisty wiem całkiem dużo, bo na bieżąco wyszukuję w Internecie nowych informacji na ten temat. Szukam też interesujących mnie ofert pracy, głównie w Tarnowskich Górach, choć ostatnio zacząłem też spoglądać na oferty z okolicznych miejscowości. Pod względem możliwości zawodowych na pewno prym wiodą Katowice. To duże i prężnie rozwijające się miasto, jednak jakoś nie uśmiecha mi się każdego dnia dojeżdżać 25 kilometrów do pracy. Może gdybym miał jeździć po wsiach, to nie sprawiałoby mi to takiego problemu, ale przebicie się w godzinach szczytu z Tarnowskich do Katowic to podróż w granicach godziny, czasem nawet więcej.

Na razie nie wiem co mam robić. Zadręczam swój mózg ciągłymi marzeniami jak to byłoby cudownie, gdybym wreszcie znalazł wymarzoną pracę, ale takie myślenie ani o centymetr nie przybliża mnie do faktycznego zdobycia zatrudnienia w charakterze specjalisty ds. zakupów.

Szczęśliwe zakończenie

26

Ostatni wtorek to niezaprzeczalnie najgorszy dzień w mojej dotychczasowej karierze w zawodzie specjalisty ds. zakupów. W trakcie radzenia sobie z wynikłym nagle problemem byłam przeświadczona o tym, że następnego dnia prezes wezwie mnie do siebie na dywanik i poinformuje o natychmiastowym rozwiązaniu stosunku pracy. Wszystko przez to, że zamawiając niezbędne produkty z innej dużej fabryki, pomyliłam ich rozmiary, przez co moja firma mogła stracić kilkanaście tysięcy złotych. Dany asortyment był produkowany specjalnie na nasze zamówienie i wydawało się, że nie ma żadnej możliwości na zwrot zakupionych rzeczy. Miałam przed sobą dwie perspektywy: albo zostanę natychmiast wyrzucona z pracy albo prezes da mi kolejną szansę, o ile pokryję koszty strat, które oszacowano na 19 tysięcy złotych. Nie miałam takiej ilości pieniędzy, nie chciałam brać kredytu, więc pozostawała mi jedynie opcja nr 1 – zakończenie stosunku pracy.

Dzięki jakiemuś magicznemu zbiegowi okoliczności okazało się, że inna firma korzystająca z usług fabryki potrzebuje akurat produktów w naszym rozmiarze, dzięki czemu problem sam się rozwiązał. Jako główny winowajca musiałam jedynie wziąć na siebie odpowiedzialność za przetransportowanie produktów w umówione miejsce, co poszło dość szybko i bardzo sprawnie. Zrządzenie losu sprawiło, że udało mi się opanować kryzysową sytuację i nie stracić pracy. Obiecałam sobie, że od tej pory zawsze po trzy razy będę sprawdzała wszystkie zamówienia, żeby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości, specjalista ds. zakupów Zabrze.