Archiwum: rodzina

Na przekór tradycji

28Moja rodzina zawsze uważała się za lepszą niż inne – nie wiem skąd się wzięło to przekonanie o wyjątkowości, jednak na pewno ma to pewien związek z tym, że od zawsze członkowie naszej rodziny wiązali swoje zawodowe losy z prawem lub medycyną. Wśród moich ciotek, kuzynów i stryjów pełno jest chirurgów, kardiologów, adwokatów, sędziów i notariuszy. Moi rodzice są lekarzami, a ja swoje kroki skierowałam na prawo. Jedynym wyjątkiem w całej naszej rodzinie jest mój starszy brat, który postanowił złamać tradycję i swą karierę skierować w zupełnie inną stronę. Gdy rodzice dowiedzieli się, że Norbert nie ma zamiaru iść ani na prawo, ani na medycynę, a postanowił rozpocząć studia techniczne, przez trzy dni nie odezwali się słowem do swojego syna. Dopiero mama, którą najwidoczniej gryzła zła atmosfera panująca w naszym domu, postanowiła jeszcze raz spróbować namówić mojego brata na inny kierunek studiów. Nic to nie dało, bo Norbert postawił na swoim i dostał się na elektronikę.

Pięć lat studiów technicznych na pewno upłynęło mu dość nieprzyjemnie, bo rodzice odmówili mu pomocy finansowej. Norbert jednocześnie studiował i pracował, by zarobić na swoje studenckie utrzymanie. Mimo wszystko nie dał się złamać rodzicom, obronił tytuł magistra elektronika i zatrudnił się jako specjalista ds. zakupów Sosnowiec. Rodzice prawie padli na zawał gdy dowiedzieli się jaki zawód wybrał sobie ich pierworodny, jednak wtedy nie mieli już nic do gadania. Norbert zerwał z nimi wszelki kontakt jak tylko nie poparli jego decyzji. Ja się cieszę, że Norbertowi udało się postawić na swoim – przecież nie każdy musi być prawnikiem albo lekarzem. Istnieją inne zawody, równie ciekawe i dobrze płatne. Szkoda tylko, że przez to całe nieporozumienie moja najbliższa rodzina odwróciła się od siebie.

Niespodziewana wiadomość

Ostatnio bardzo zdenerwowała mnie pewna okoliczność, której nigdy w życiu nie byłabym w stanie sama sobie wyobrazić. Od trzech lat nie widziałam się ze swoją dość bliską kuzynką, Moniką, która razem z mężem i małym synkiem mieszka na drugim końcu Opola. Monika była swego jedną z najbliższych mi osób, jednak jakimś cudem nasze relacje uległy oziębieniu i nie rozmawiałyśmy ze sobą od bardzo długiego czasu. Częściowo wina na pewno leży po mojej stronie, jednak jako główną winowajczynie uważam Monikę.

21Od pewnego czasu pracuję jako specjalista ds. zakupów w opolskiej hurtowni i bardzo lubię to, co robię. Dzięki umiejętnemu wypełnianiu obowiązków w swojej pracy odnoszę duże sukcesy, a co miesiąc na moje konto wpływają całkiem niezłe pieniążki. Cała rodzina uważa mnie za kobietę sukcesu, która znalazła swoje miejsce na ziemi i dobrze się czuje w tym, co robi. Oczywiście wieści o moich zawodowych sukcesach bardzo szybko rozprzestrzeniły się nawet wśród najdalszych członków naszego klanu, co spowodowało niespodziewany, zaskakujący i zupełnie nie na miejscu odzew ze strony Moniki.

Pewnego wiosennego dnia dostałam wiadomość, która zepsuła mój humor na kolejnych kilka dni. Wiadomość została wysłana przez Monikę, która od dłuższego czasu była na bezrobociu i zajmowała się synem. Monia, jakby nigdy nic napisała do mnie czy nie mogłabym jej załatwić pracy w swojej firmie. W mailu nie było żadnego „dzień dobry”, żadnego przepraszam, że się nie odzywałam, a jedynie prośba (a raczej żądanie) bym jej pomogła na rynku pracy. Strasznie się zdenerwowałam i od razu postanowiłam, że nie pomogę – niech radzi sobie sama, specjalista ds. zakupów Opole.